Niespodziewana wygrana Swornicy
W 36. kolejce III ligi śląsko-opolskiej bielszczanie zmierzyli się ze Swornicą Czarnowąsy i dość nieoczekiwanie musieli przełknąć gorycz porażki.
BKS Stal - Swornica Czarnowąsy 0:1 (0:1)
Bramka:
0:1 Jędrzejczyk (11')
Kartki:
nikt - Udarević, Bednarski, Bienias
BKS Stal: Chmiel, Dzionsko (69. Luke), Sornat, Dancik, Zdolski, Karcz, Sobala, Szumilas (64. Czaicki), Rucki (56. Caputa), Brychlik (64. Wiśniewski), Lewandowski
Swornica: Stodoła, Bednarski, Udarević, Szampera, Szynklarz, Bienias, Surowiak, Sikorski, Jędrzejczyk, Ścisło (27. Andrade), Jaworski (90. Brzozowski)
Spotkanie ze Swornicą Czarnowąsy było przedostatnim meczem bialskiej Stali przed własną publicznością. Do końca sezonu pozostały jeszcze potyczki z Szombierkami Bytom, a zmagania w III lidze śląsko-opolskiej zakończy mecz w Bielsku-Białej z Górnikiem Wesoła.
Na mecz ze Swornicą trener Rafał Górak przygotował skład, w którym w porównaniu z poprzednimi spotkaniami doszło do kilku zmian. Przede wszystkim na szpicy Filipa Wiśniewskiego zastąpił Karol Lewandowski, a w bramce Krzysztofa Kozika zmienił Dominik Chmiel. Oprócz nich od pierwszej minuty zagrali Wojciech Szumilas i Dariusz Rucki.
Zmiany nie wyszły jednak bielszczanom na dobre. Zespół grał niemrawo, przez co w pierwszym kwadransie gry drużyną przeważającą była Swornica, która częściej strzelała i miała kilka stałych fragmentów gry w okolicy bielskiej bramki. Po jednej z szybkich akcji gości dość nieoczekiwanie Swornica objęła prowadzenie. Piłkę w pole karne BKS dośrodkował Michał Bednarski, a ładnym strzałem głową popisał się Mateusz Jędrzejczyk. Od czasu strzelenia gola zespół trenera Andrzeja Polaka cofnął się do obrony i tylko sporadycznie próbował kontratakować. Nie przeszkodziło to jednak gościom w wywalczeniu kilku stałych fragmentów gry, które mogły przynieść im powodzenie. Gospodarze próbowali zaskoczyć rywala atakiem pozycyjnym, ale grali zbyt wolno i zbyt przewidywalnie. W 26. minucie mogło być 1:1. Piłkę w polu karnym przyjął na klatkę piersiową Kamil Karcz i przewrotką próbował pokonać bramkarza rywali. Strzał okazał się jednak niecelny. Dwie minuty później po rzucie rożnym główkował Damian Zdolski, jednak znów piłka nie znalazła drogi do bramki. W 33. minucie ładnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Wojciech Szumilas, jednak świetnie obronił Krzysztof Stodoła. Tuż przed końcem pierwszej połowy solową akcję rozegrał Karcz, jednak jego dośrodkowanie wyłapał bramkarz gości.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie: BKS atakował, ale rzadko znajdował dogodną okazję do zdobycia gola. Swornica tymczasem próbowała gry z kontry. W 55. minucie mocno na bramkę bielszczan uderzył Filip Sikorski, ale pewnie złapał piłkę Chmiel. W 70. minucie gospodarze mieli najlepszą okazję do zdobycia gola. Piłka dośrodkowana z lewej strony dotarła do niepilnowanego Lewandowakiego, który z 10 metrów trafił prosto w bramkarza. Na boisku byli już wówczas Marcin Czaicki i Filip Wiśniewski, którzy nieoczekiwanie zaczęli ten mecz na ławce rezerwowych. W 83. minucie Wiśniewski mógł doprowadzić do remisu. Piłka przekozłowała obrońcę i spadła pod nogi najlepszego strzelca III ligi śląsko-opolskiej. Wiśniewski pociągnął z nią przy nodze kilka metrów i będąc sam na sam z bramkarzem gości nie trafił w futbolówkę, która opuściła boisko. Już w doliczonym czasie gry bielszczanie mieli kolejne dwie okazje do strzelenia gola. Najpierw ładną akcją i strzałem popisał się Seweryn Caputa, ale jeszcze piękniejszą paradę wykonał Stodoła. Po rzucie rożnym na bramkę gości uderzał Juraj Dancik, ale minimalnie niecelnie. Mimo sześciu doliczonych minut podopiecznym trenera Rafała Góraka nie udało się doprowadzić do remisu i dość nieoczekiwanie Swornica wywiozła z Bielska-Białej trzy punkty.







